Złe wieści o polskich sześcioraczkach. Jedno podpięte do respiratora.

Michał
6 miesięcy temu
Złe wieści o polskich sześcioraczkach. Jedno podpięte do respiratora.
FB Udostępnij na Facebooku
Sześcioraczki, których historia obiegła cały kraj przebywają teraz trudne chwile. Lekarze przez cały czas monitorują sytuacje stanu zdrowia maluchów. Mimo, że po urodzeniu wydawało się wszystko w porządku rzeczywistość nie jest taka idealna..

Urodzenie sześciorga dzieci w czasie jednej ciąży jest zdarzeniem wyjątkowo rzadkim. Statystyki donoszą, że prawdopodobieństwo urodzenia tylu dzieci za jednym razem jest mniejsze niż wygranie w totka. To szacowane 1 przypadek na
4,7 miliarda urodzeń. Do jednej z takich ciąży doszło w Polsce, w Krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim. 
Choć po urodzeniu lekarze potwierdzili, że każde dziecko urodziło się zdrowe, tak dzisiejsze informacje o ich stanie zdrowia są niepokojące. Lekarze każdego dnia sprawdzają sytuacje.

Z powodu tak dużej ciąży jest zrozumiałe, że każde z dzieci będzie ważyć o wiele mniej niż dziecko przy zwykłej pojedynczej ciąży.
Zaraz po wyjęciu i sprawdzenia stanu zdrowia noworodków zostały one umieszczone w specjalnych inkubatorach.
Z ostatnich wieści wynika, że połowa dzieci - trójka z nich jest całkowicie zdrowa i rozwija się prawidłowo. Dwójka z nich potrzebuje wspomaga do utrzymania czynności życiowych, zaś jedno jest podłączone do respiratora.
Dzieci są karmione specjalnym mlekiem pozyskiwanym z Banku Mleka. Mleko to uzupełnione jest dodatkowymi substancjami, potrzebnymi, by nadrobić wszystko to, czego nie otrzymały będąc w łonie matki.

Co z przyszłością dzieci 

W rozmowie z prof. Lauterbachem dowiedzieliśmy się, że niegdyś w tym samym szpitalu doszło do narodzin 5-cio raczków i wszystkie z nich obecnie żyją. Przyznał nam, że ma nadzieję iż i ten przypadek skończy się szczęśliwie i każde z dzieci przeżyje.
Musimy być bardzo ostrożni. Czasem wydaje nam się, że już jesteśmy na ostatniej prostej, a kto wie czy nie czeka na nas kilka zakrętów. Miejmy nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. - powiedział lekarz.
Jeśli wszystko zgodnie z planem, to dzieci opuszczą szpital pod koniec lipca, bądź na początku sierpnia.
Dwaj synkowie: Filip i Tymon i cztery córeczki: Zosia, Kaja, Malwina i Nela czekają na wyjście i dołączenie do 2,5 rocznego brata. Lekarze mimo trudnych przeciwności czują optymizm.
Źródło: pikio.pl
Udostępnij na Facebooku