Zamordowana po domowym porodzie. Główną podejrzaną matka noworodka!


6 miesięcy temu
Zamordowana po domowym porodzie. Główną podejrzaną matka noworodka!
FB Udostępnij na Facebooku
Hania przyszła na świat w domu, noworodek został od razu zamordowany. Nikt z domowników nie wiedział o porodzie, ani nawet o ciąży! Matka dziecka skazana, jej obrońca wierzy w niewinność kobiety.
Prokuratura Rejonowa w Tucholi postawiła matce noworodka zarzut morderstwa. Sekcja zwłok wykazała, że dziewczynka przyszła na świat cała i zdrowa. W czasie porodu w domu obecni byli partner kobiety, ich malutka córeczka, brat i matka mężczyzny. Nikt jednak nie słyszał jak o poranku kobieta zaczęła rodzić. 
 
Wątpliwości co do winy kobiety ma jej obrońca Daniel Lakner. "Ten poród przyszedł nagle, rano. Ta kobieta pamięta zdarzenie do momentu przyjścia na świat dziecka. Nie pamięta mycia dziecka, a dziecko było podobno umyte. Nie pamięta też odcięcia pępowiny. Nie zajmowała się dzieckiem po porodzie" – mówi mecenas.
Natalia miała ukrywać swoją ciążę. Matka kobiety również ma szereg wątpliwości, nie wierzy ona aby kobieta po porodzie była w stanie posprzątać mieszkanie. Zaznacza, że rodzina partnera córki miała aż cztery godziny aby ustalić wspólną wersję wydarzeń. 
"To nie jest standardowa sytuacja. Mamy dużo rzeczy do wyjaśnienia. Jest dużo czarnych plam. Po pierwsze chodzi o stosunki w tej rodzinie i fakt ukrywania ciąży. Druga rzecz to sam przebieg porodu, niezawiadomienie pogotowia – zwraca uwagę mec. Lakner i podkreśla: Uważam, że wersja mojej klientki jest na tyle przekonująca, że można powiedzieć, że nie mogła sama urodzić dziecka, ktoś musiał jej pomóc."


Związek Natalii i jej partnera był bardzo burzliwy, kobieta kilka razy wyprowadzała się do swojej matki. Również po urodzeniu pierwszej córeczki. "Nie wierzę, że córka to zrobiła. Wiem, jak opiekowała się Amelką. Za wszelką cenę ją chroniła. Zawsze mówiła, że nie pozwoli, żeby się tam wychowywana. Tam codziennie jest alkohol – mówi pani Irena, matka Natalii i dodaje, że miała duże zastrzeżenia do związku córki: On obracał się w kręgach, gdzie były narkotyki, trzymał się z takimi kolegami. Teraz się dowiedzieliśmy, że oni Natalię zastraszali. Zastraszali, że nie zobaczy już Amelki. Ona próbowała wyrwać się z tego środowiska. Słyszeliśmy, że on ją wyrzucał z domu w nocy z małym dzieckiem"
Niedoszła teściowa Natalii została aresztowana trzy dni po zdarzeniu.
Sama skazana po porodzie została zawieziona na kilkadziesiąt minut na oddział ginekologii szpitala w Więcborku, w celu badań ginekologicznych które miały potwierdzić czy rodziła. Kobieta miała drobne rany, które ostały opatrzone. Jej stan nie wymagał hospitalizacji.


Po dwóch dobach z izby zatrzymań z silnymi bólami brzucha kobieta została zabrana do szpitala w Tucholi. 
"Pacjentka miała zabieg łyżeczkowania. Za tydzień, dwa mogłoby pojawić się zakażenie połogowe, mogłoby też dojść do krwotoku. To wymagało interwencji medycznej. Kobieta była przygnębiona i potrzebowała rozmowy z psychologiem. Starałem się to załatwić, ale nie zdążyłem ze względu na eskortę policyjną – komentuje Rafał Nowacki, ginekolog, położnik w Tucholskim szpitalu.
Kobieta została zamknięta w Grudziądzu, w zamkniętym oddziale ginekologiczno - położniczym na trzy miesiące.
"Ona od razu została skazana. Nie dano jej żadnej szansy na wyjaśnienie okoliczności. Potraktowano ją niehumanitarnie. Została odarta z godności, upodlona. Po porodzie nie miała rzeczy na przebranie, środków higienicznych, czy zapewnionej opieki medycznej. Została pozostawiona sama sobie. Bardzo źle się czuła fizycznie i psychicznie. To jak potraktowano tę kobietę urąga wszelkim standardom. Ona powinna trafić do szpitala." - słowa obrońcy kobiety bardzo poruszają.




źródło: uwaga.tvn.pl | fotografie: parenting.pl redro.pl
Udostępnij na Facebooku