Zaginęła 20 lat temu w pociągu będąc dzieckiem! Teraz została odnaleziona! To niesamowite!

Małgorzata
2 tygodni temu
Zaginęła 20 lat temu w pociągu będąc dzieckiem! Teraz została odnaleziona! To niesamowite!
FB Udostępnij na Facebooku
Białorusinka będąc małą, 4-letnią dziewczynką zaginęła w pociągu. Teraz, mając 24 lata została odnaleziona w Rosji. Po tylu latach Julija spotkała się z biologicznymi rodzicami!
Julija zaginęła, jako 4-letnia dziewczynka jadąc pociągiem relacji Mińsk-Osipowicze. Ten straszny dla rodziców moment miał miejsce 1 października 1999 roku. Dziewczynka jechała ze swoim tatą, który nagle nie wiedział, gdzie jest jego dziecko. Wszyscy w pociągu zaczęli szukać 4-latki. Przeszukano pociąg od góry do dołu, ale Juliji nie udało się odnaleźć. Zniknęła. 

Na początku rodzice sami szukali córeczki. Jednak po dwóch dniach zgłosili zaginięcie 4-latki odpowiednim służbom. 

"-Pytali ulicznych sprzedawców, rozklejali fotografie, rozmawiali z pasażerami, sprawdzili wszystkie studnie w okolicy. Gdy poszukiwania zakończyły się fiaskiem, bezradni rodzice zwrócili się o pomoc milicji"- powiedziało mediom białoruskie MSW.



Poszukiwania zaginionej w pociągu dziewczynki ruszyły na większą skalę - działały służby, informacje pojawiały się w mediach oraz pomagali zwykli ludzie, którzy nawet nie znali tej rodziny. Każdy był przejęty historią podróżującej pociągiem rodziny. 

Dopiero po 20 latach natrafiono na światełko w tunelu. Partner 24-letniej dziewczyny, która wyznała mu, że jako dziecko zgubiła się w pociągu powiedział o tym służbom. Pewnego dnia po prostu przeglądał w internecie stronę, na której znajdowały się informacje o zaginionych dzieciach. To właśnie tam przeczytał historię zaginionej 4-latki. Wszystko pasowało do jego ukochanej - imię, wiek, opis i charakterystyczna blizna na czole. 


Poinformowana o wszystkim policja odnalazła 24-latkę. Pobrano materiały do badania DNA i po otrzymaniu wyników okazało się, że 24-latka jest poszukiwaną od 20 lat dziewczynką!

W sierpniu 2019 roku doszło do pierwszego spotkania Juliji z biologicznymi rodzicami. 

"- 20 lat minęło jak całe życie" - mówiła wzruszona mama dziewczyny. "-Nigdy nie straciliśmy nadziei, że kiedyś się odnajdzie" - dodała.

Okazało się, że Julija po tym, jak zniknęła z oczu swojego taty przejechała 900 km i trafiła na dworzec w Rosji. W Riazaniu zaopiekowały się nią służby, które umieściły dziewczynkę w domu dziecka, a później została ona oddana pod opiekę rodzinie zastępczej. 


"-Dziękuję wszystkim: i swoim biologicznym rodzicom i tym, którzy mnie wychowali, dając wszystko co potrzebne w życiu. Wszyscy jesteście moją rodziną" - wyznała 24-latka. "-Oczywiście, dziękuję też bardzo mojemu chłopakowi. To dowodzi, że Bóg istnieje, a cuda się zdarzają. Trzeba tylko wierzyć i czekać." - dodała. 


Czyli prawdą jest stwierdzenie, że nadzieja umiera ostatnia!



źródło: polsatnews.pl  I  fotografie: polsatnews.pl
Udostępnij na Facebooku