Wyrzuciła swoje dziecko do kosza w łazience. Teraz sąd podjął szokującą decyzję!

Małgorzata
12 miesięcy temu
Wyrzuciła swoje dziecko do kosza w łazience. Teraz sąd podjął szokującą decyzję!
FB Udostępnij na Facebooku
Sąd właśnie ogłosił wyrok w sprawie wyrzucenia noworodka do kosza w łazience przez jego matkę, Ukrainkę Nadię K. Kobiecie postawiono zarzut usiłowania zabójstwa własnego dziecka.
Nadia K. przyjechała do Polski w 2018 roku, aby tutaj zarobić pieniądze na utrzymanie trójki swoich dzieci, które zostały na Ukrainie. Kobieta znalazła pracę w Milejowie w sortowni owoców i pracowała tam do sierpnia. Pracodawca nie wiedział jednak, że Ukrainka jest w ciąży i że pod koniec lipca urodziła swoje czwarte dziecko. 

Do porodu doszło w łazience. Po wszystkim kobieta przecięła dziecku pępowinę nożyczkami i wrzuciła je do kosza. Niedługo po Nadii K. do kabiny weszła jej siostra. To właśnie ona zobaczyła ślady krwi i maleństwo, które nie dawało już oznak życia. 


"Maleństwo leżało w koszu, wystawały tylko nóżki. Było sine, nie oddychało, nie ruszało się. Wyciągnęłam je, palcem podważyłam ustka i zaczęłam dmuchać. Po paru chwilach otworzyło oczka i zapłakało. Okryłam je fartuchem i trzymałam na kolanach aż do przyjazdu pogotowia." – powiedziała podczas przesłuchania pani Beata. 
 

Nadia Z. przed sądem mówiła, ze po porodzie nie miała gdzie odłożyć córeczki i ze chciałaby ją wychowywać razem z trójką dzieci, które czekają na nią na Ukrainie. Sędzia Mirosław Brzozowski zaznaczył w swojej przemowie, że jest pewny, ze kobieta chciała zabić noworodka, ale ważne jest, że teraz wykazuje skruchę. Wszyscy byli pewni, że Ukrainka dostanie dożywocie, a tymczasem wyrok, który otrzymała wszystkich zszokował!


Kobieta spędzi za kratami 8lat! Jest to najniższy wyrok jaki można otrzymać za takie przestępstwo. Wyrok nie jest prawomocny. 

"Z ich zeznań wynika, że dziewczynka leżała w koszu głową w dół. Nie dawała oznak życia. Jedna z kobiet rozpoczęła reanimację noworodka. Po chwili dziewczynka zaczęła płakać. Szybko trafiła do szpitala, a jej matka do aresztu. Nadia K. od początku śledztwa nie przyznawała się do winy. Wyjaśniła, że ukrywała ciążę, ponieważ obawiała się reakcji matki, która pomaga jej w opiece nad trojgiem starszych dzieci" – pisze dziennikwschodni.pl.

Dziecko żyje. Dziewczynka aktualnie została umieszczona w rodzinie zastępczej, z którą Nadia K. ma kontakt. Jak na razie do uprawomocnienia się wyroku musi być w areszcie. Jak donosi Fakt.pl, Nadia ma nadzieję, że po wyjściu będzie mogła zabrać córeczkę na Ukrainę.




źródło: planeta.pl  I  fotografie: fakt.pl, tvp.info
 
Udostępnij na Facebooku