Mężczyzna został upokorzony przez swoją przybraną córkę. To rozerwało mu serce!!

Karolina
ponad rok temu
Mężczyzna został upokorzony przez swoją przybraną córkę. To rozerwało mu serce!!
FB Udostępnij na Facebooku
Bardzo dużo osób tkwi w tak zwanych toksycznych związkach przez lata, a nieraz i przez całe życie. W takiej sytuacji znalazł się właśnie Nasz bohater. Często obawa przez samotnością, sprawia że zapominamy o bólu, jaki jest Nam zadawany.

Relacje w związkach bez miłości, w związkach ze względów materialnych, nigdy się nie poprawiają, wręcz przeciwnie. Jedna strona zawsze będzie czuła niedosyt, nie będzie szczęśliwa i będzie wykorzystywana. Ciężko nawet liczyć na jakąkolwiek poprawę relacji. Osoba wykorzystywana, źle traktowana w końcu nie wytrzyma napięcia, załączy się instynkt obronny i włączy się w niej zobojętnienie na otoczenie, tracąc jednocześnie cząstkę swojej osobowości...

Portal Reddit udostępnił historię, jaką podzielił się pewien mężczyzna. Na prawdę warto przeczytać!! 
 

Moja przybrana córka 3 sierpnia bierze ślub. Przez ostatnie sześć miesięcy planowanie wesela pochłonęło ją i jej matkę (mówię o „jej matce” ponieważ nie jesteśmy małżeństwem, chociaż żyjemy razem już 10 lat).

Córka w zeszłym roku skończyła studia. Opłacałem czesne, pomimo, że był to uniwersytet stanowy, rachunek za naukę wyniósł ponad 40 tysięcy dolarów. Kupiłem jej samochód, by mogła dojeżdżać na uczelnię. Ona nie pracuje. Mieszkała z nami podczas studiów i po ich skończeniu


 

Od czasu do czasu w naszym życiu pojawiał się jej spłukany, biologiczny ojciec, a ona się do niego przymilała…

Mimo, że nie łożył na jej utrzymanie, córka wciąż go kochała i chciała, by był częścią jej życia. Ale on zawsze opuszczał ją łamiąc jej serce. Nigdy nie dotrzymywał żadnych obietnic.

Sala, w której miało odbyć się wesele mieściła aż 250 osób. Całe koszty pokrywał ojczym młodej!
 

 Miał tylko jedną prośbę. To naprawdę nic wielkiego.. 

Dałem im nazwiska dwudziestu osób, na których mi zależało, by ich zaprosić. Poinformowałem znajomych, że dostaną zaproszenia prosząc, by zarezerwowali sobie ten termin.

Niedługo przed weselem spotkałem kolegę i zapytałem czy będzie na weselu. Powiedział mi, że dostał powiadomienie o ślubie, ale nie został zaproszony na wesele.


 

Nie wierzyłem w to co mówił. Powiedział, że dostał jedynie zawiadomienie, ma je w samochodzie i mi je pokaże. Faktycznie, była to tylko informacja, że ślub się odbędzie, bez zaproszenia. jak by tego było mało, to informowali o tym: moja partnerka, córka i jej ojciec. Nie było tam nawet mojego nazwiska!

Z każdą chwilą raniło go coraz bardziej..

 

Byłem ZŁY. Wróciłem do domu i zapytałem jak mogły mi to zrobić. Powiedziały mi, że żadna z listy 20 osób nie została zaproszona, ponieważ 250 miejsc to za mało nawet dla ich gości.

Czułem się okropnie. Nic już nie mogłem zrobić, bo najważniejsze osoby w moim życiu już zostały obrażone. Moja partnerka powiedziała, że jeśli ktoś nie potwierdzi przybycia, to postarają się jakoś wcisnąć kogoś z tej listy, ale gdy to powiedziała, sprawiło mi to jeszcze większą przykrość, jakby dała mi tymi słowami w pysk!

Kolejnego dnia była kolacja z przyszłymi teściami i jakże nadzwyczajnym gościem: „prawdziwym tatą”. Podczas kolacji córka oświadczyła, że do ołtarza poprowadzi ją „prawdziwy tata”.

Wszyscy byli zachwyceni jej pomysłem. Posypały się ochy i achy : „To wspaniale”, „Jakże to urocze”, „W końcu to prawdziwy tata”.

Nie przypominam sobie sytuacji, w której czułem się bardziej poniżony. Załamałem się, poczułem się zraniony do szpiku kości. Bałem się, że publicznie się poryczę, albo dam upust, tłumionej przez lata, złości. Najbardziej jak mogłem starałem się być opanowany i kiedy upewniłem się, że jestem w stanie mówić, wstałem i ogłosiłem, że chcę wznieść toast.

TOAST, KTÓRY ZMIENIŁ PLANY ŚLUBNE DZIEWCZYNY!!


 


 

"To dla mnie zaszczyt, być częścią tej rodziny przez ostatnich dziesięć lat.”

Wymiana uśmiechów: och jak słodko…

„W tej chwili, w moim życiu czuję, że mam wobec tu obecnych dług wdzięczności. Moje oczy właśnie zostały otwarte na coś niezwykle ważnego.”

Ponownie wymiana uśmiechów…

„Udowodniliście właśnie, że moja pozycja w tej rodzinie nie jest taka, jak mi się do niedawna wydawało.”
 

 

W tym momencie twarzach pojawił się wyraz lekkiego zdziwienia i niepokoju.

„Dotychczas myślałem bowiem, że jestem głową tej rodziny i jej opiekunem, który cieszy się szacunkiem jej członków i którego prosi się o pomoc, kiedy jest ona potrzebna. Jednak okazało się, że jestem tylko bankomatem, który służy do wypłacania gotówki i niczego więcej.

Jako, że zostałem pominięty jako gospodarz uroczystości zarówno na zaproszeniach, jak i podczas ceremonii, zrzekam się także moich finansowych zobowiązań, na rzecz obecnego tu mojego zastępcy – Prawdziwego Taty.

Wznieśmy więc toast za młodą parę i ich nową drogę życia.”

Dopiłem drinka w otoczeniu pomruków, zduszonych westchnień, gestów niedowierzania i wyszedłem.

 

Czy to samolubne?

Miałbym wydać 40-50 tysięcy na ślub, na który nie mogę nikogo zaprosić? Którego nie jestem częścią? Mam dość tego wyzysku. Mam dość mojej pasierbicy, mam dość mojej partnerki.

Zablokowałem jej karty kredytowe (nigdy nie pracowała odkąd jesteśmy razem).

I tak już pokryłem sporą część wydatków.

Chcecie „PRAWDZIWEGO TATĘ” na zaproszeniach, chcecie żeby prowadził do ołtarza i siedział obok przy głównym stole, w takim razie niech „PRAWDZIWY TATA” za resztę zapłaci.

Na koniec dodaje: 

Z tego co słyszałem, moja była partnerka i jej córka chcą „nieco zmniejszyć skalę” przyjęcia i namówić rodziców pana młodego do udziału w kosztach.

 


 

Jeżeli nie czujesz, że druga połówką Cię docenia, to zapewne tak nie jest!! To przykre, że ludzie często muszą przejść przez tak przykre i upokarzające sytuacje w życiu, by wreszcie zrozumieć "na czym stoją" :( 

Źródło: webniusy.com | Fotografie mają charakter podglądowy

 

Udostępnij na Facebooku