Tymoteusz Szydło prosi biskupa o... dyspensę łóżkową! A to nowina!

Małgorzata
8 miesięcy temu
Tymoteusz Szydło prosi biskupa o... dyspensę łóżkową! A to nowina!
FB Udostępnij na Facebooku
Nie milknie echo wydanego przez syna Beaty Szydło (jeszcze) księdza, Tymoteusza Szydło oświadczenia, w którym poinformował, ze zrzuca sutannę. Wszystko to miało mieć dużo wspólnego z jego kryzysem wiary,a tymczasem na jaw wychodzą nowe fakty.
O księdzu Tymoteuszu Szydło zrobiło się głośno, gdy zamiast stawić się w przydzielonej mu parafii poprosił swojego zwierzchnika o urlop. Później po młodym duchownym ślad zaginął, a w sieci zaczęły pojawiać się informacje jakoby planował on porzucić stan kapłański, ponieważ spodziewa się dziecka. Teraz okazuje się, że w plotkach było trochę prawdy, ponieważ syn Beaty Szydło wydał oświadczenie w którym poinformował wszystkich, ze zrzuca sutannę, ponieważ ma kryzys wiary. 


Teraz okazuje się, że największym problemem księdza Tymoteusza w kapłaństwie był... celibat. Młody duchowny bowiem w swoim wniosku o przeniesieniu do stanu świeckiego zawarł bowiem prośbę o dyspensę dotyczącą spraw łóżkowych! 

"Ksiądz Tymoteusz Szydło 1 grudnia br. przesłał do Kurii Diecezjalnej pismo informujące o porzuceniu obowiązków kapłańskich. W piśmie zawarł też deklarację uruchomienia procedury uzyskania dyspensy od celibatu i zwolnienia z obowiązków kapłańskich. Sprawy przeniesienia do stanu świeckiego leżą w kompetencji Kongregacji ds. Duchowieństwa w Watykanie." - powiedział portalowi wp.pl ks. Mateusz Kierczak, który jest rzecznikiem diecezji bielsko-żywieckiej. 


Okazuje się jednak, że (jeszcze) ksiądz będzie musiał trochę poczekać na decyzję swoich zwierzchników. Procedura wystąpienia ze stanu kapłańskiego zajmuje bowiem dużo czasu. Najpierw diecezja będzie podejmować rozmowy z duchownym, w których będzie go namawiać do tego, aby pozostał na obranej przez siebie kilka lat temu drodze. Dopiero po tym, gdy upewnią się, że ksiądz Tymoteusz jest pewny swojego stanowiska prześlą stosowne dokumenty do Watykanu. Całość może potrwać od kilku miesięcy do... kilkanastu lat!




źródło: planeta.pl  I  fotografie: nowosci.pl, gazeta.pl
 
Udostępnij na Facebooku