Pielęgniarka opowiedziała, jak traktowane są w szpitalu dzieci, które przeżyły aborcję! To straszne!

Małgorzata
2 tygodni temu
Pielęgniarka opowiedziała, jak traktowane są w szpitalu dzieci, które przeżyły aborcję! To straszne!
FB Udostępnij na Facebooku
To, w jaki sposób podchodzimy do aborcji jest prywatną sprawą każdego z nas. Jednak historia, którą chcemy Wam przedstawić może zszokować zarówno zwolenników, jak i przeciwników przerywania ciąży.
Kathleen Malloy jest pielęgniarką mieszkającą w Jacksonville na Florydzie.Kobieta zobaczyła w swoim życiu sceny, które na zawsze zapadły jej w pamięci i którymi postanowiła podzielić się z innymi. Bardzo boli ją to, czego świadkiem była. 

"Pracowałam od 23 do 7 rano, a kiedy zakończyłam swoje obowiązki, poszłam pomóc przy noworodkach. Pewnej nocy w jednej gondoli wystawionej przed salą noworodków, zauważyłam dziecko. Wydawać by się mogło, że wszystko z nim w porządku, biorąc pod uwagę fakt, że płacze. Gdy zajrzałam do środka, wszystko się wyjaśniło – to było dziecko z aborcji. Poparzone. Ogromnie cierpiało."

 

Malloy zwróciła się z prośbą do swoich koleżanek - pielęgniarek, aby opowiedziały, co u nich dzieje się z dziećmi, które przeżyły aborcję. Była przerażona doświadczeniami, którymi się z nią podzieliły! 


"Zamiast pozostawiać dziecko po aborcji samo sobie, uciekają się do innych środków. Gwarantują, że dziecko umrze szybko – wkładają maleństwo do wiadra i nakładają na nie pokrywę. Śmierć przez uduszenie!"

 

Aborcja z użyciem roztworu soli.


"Polega ona na tym, że wstrzykuje się hipertoniczny roztwór soli, który zostaje połknięty przez dziecko. Wówczas wypalane są jego płuca i skóra. W męczarniach umiera kilka godzin później. Wtedy matka ‚rodzi’ szczątki. W jeszcze innym przypadku wstrzykuje się truciznę do serca dziecka."

 

Dzieci, które przetrwały aborcję chcą pomagać innym!

Gianna Jensen to jedno z dzieci, które przeżyło aborcję. Teraz, gdy jest już dorosła mówi głośno o swojej historii i o tym, że przeżyła tylko dzięki pracownikom szpitala, którzy w ostatniej chwili złamali się i postanowili ją uratować. 


"Jedna z pielęgniarek powiedziała, że była świadkiem aborcji, która zmieniła jej sposób postrzegania tej pracy. Kobieta, która dokonała aborcji miała nie wiedzieć o tym, że jest w ciąży, a przechodziła chemioterapię z powodu raka. Lekarze zapewniali ją, że dziecko, jeśli w ogóle się urodzi, będzie zdeformowane i bardzo chore. Dlatego też zdecydowano się na aborcję. Gdy pielęgniarka zobaczyła chłopca, nie mogła uwierzyć własnym oczom, bo patrzyła na zdrowe dziecko, które dobrze i równo oddycha i nie miało żadnych deformacji. Aborcja miała być dokonana w 23. tygodniu ciąży, ale gdy pielęgniarka zauważyła chłopczyka, zaczęła podejrzewać, że coś się nie zgadza, ponieważ waży dwa razy więcej niż dzieci z aborcji w jego wieku. Gdy do sali wszedł lekarz, pielęgniarka zwróciła uwagę na bardzo dobry stan zdrowia dziecka. Wtedy usłyszała: „To była aborcja. Świadomie podjęta decyzja. Nie mamy prawa się wtrącać”  - takie historie coraz częściej pojawiają się w sieci. 





źródło: popularne.pl  I  fotografie: popularne.pl, rp.pl
 
Udostępnij na Facebooku