Maleńkiej Zosi źle podano lek. Dziewczynka zmarła. Czy ktoś za to odpowie?

Małgorzata
4 miesięcy temu
Maleńkiej Zosi źle podano lek. Dziewczynka zmarła. Czy ktoś za to odpowie?
FB Udostępnij na Facebooku
Maleńka Zosia miała przed sobą całe życie. Miała być największą radością w życiu rodziców. Jednak jako 4,5-miesięczne niemowlę trafiła do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach z powikłaniami po odrze. Był marzec 2015. Rodzice z uśmiechem patrzyli na córeczkę, która po podaniu odpowiednich leków zaczęła wracać do zdrowia. Nie mogli się doczekać, gdy zabiorą Zosię do domu. I zabrali, ale w małej, białej trumience.
Lekarze z oddziału, na którym przebywała Zosia zapewniali rodziców, że już niedługo córeczka wróci z nimi do domu, bo bardzo dobrze zareagowała na leczenie. Powikłania po odrze zostały wyleczone. Jednak nagle wypis dziecka został przesunięty w czasie, bo na Oddziale Pulmonologii panował wirus, a dzieci zdrowe miały styczność z tymi chorymi. W tym 4,5-miesięczna dziewczynka. Zosia ponownie zachorowała.

 

"-Jeden z lepszych dni się zaczynał, bo nawet ja zauważyłam, że Zosia spokojnie spała po tej chorobie. Nawet zaczęła jeść sama, gdzie wcześniej miała problemy z połykaniem, więc założono jej sondę o noska i stwierdziliśmy, że jestem już tak zmęczona, że Michał zostanie. Trzymał ją całą noc na rękach" – relacjonuje mama dziewczynki.

"-O siódmej rano, kiedy zmieniał się personel, stwierdziłem, że wyjdę, żeby nie robić zamieszania. Byłem bardzo szczęśliwy. Położyłem ją wtedy do łóżeczka i pojechałem do domu" – dodaje tata Zosi.


Gdy rodziców nie było przy łóżeczku Zosi doszło do tragicznej pomyłki. Pomyłki, która wpłynęła na ich dalsze życie nieodwracalnie. Lek, który miał być podany dziewczynce doustnie został przez pielęgniarkę wstrzyknięty do jej małych żył. Już po chwili doszło do wstrząsu. Niemowlę reanimowano ponad 40 minut.

"-Ja wiedziałam, że się nic nie da zrobić, bo ten widok… Ona była taka sina… Także jak ją wtedy po tych 40 minutach wywieźli z tej sali to ona była dla mnie już martwa. Nie ruszała się w ogóle" – wyznaje w rozmowie z dziennikarzem mama Zosi.

Dziewczynkę przewieziono na OIOM. Niemowlę żyło tylko dzięki podłączonej aparaturze. Dobę później lekarze poinformowali zrozpaczonych lekarzy o śmierci ukochanej córeczki. 

"Szpital zapewnił największą nam traumę życia, z której nie wiem czy my się kiedykolwiek podniesiemy"  mówi matka dziecka po tym, jak jej maleństwo odeszło.


Rodzice Zosi od razu poinformowali o wszystkim policję i prokuraturę. Teraz odpowiednie organy badają, czy śmierć Zosi była skutkiem błędu. Prowadzone są dwa postępowania - cywilne przeciwko szpitalowi oraz karne przeciwko pielęgniarce, która podała lek. 

Małżeństwo walczy o sprawiedliwość już od trzech lat. Wierzą, że kiedyś sprawiedliwości stanie się zadość, ale to i tak nie zwróci im ukochanego dziecka. 

Po tej tragedii szpital zmienił średnice wenflonów oraz sondy żołądkowej, aby więcej nie doszło do takiej pomyłki.


źródło: popularne.pl  I  fotografie: Blisko Ludzi, tvn24, popularne.pl

 

Udostępnij na Facebooku