Ginekolodzy postanowili opowiedzieć o tym, co można znaleźć w kobiecie. Tylko dla osób o mocnych nerwach!

Małgorzata
3 miesięcy temu
Ginekolodzy postanowili opowiedzieć o tym, co można znaleźć w kobiecie. Tylko dla osób o mocnych nerwach!
FB Udostępnij na Facebooku
Do księgarń właśnie trafiła książka Izy Komendołowicz pt. "Ginekolodzy. Tajemnice gabinetów.". Tytuł sprawia, że zastanawiamy się, jakie tajemnice mogą się kryć za drzwiami gabinetu ginekologicznego. Jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ci lekarze odpowiadają nie tylko za ciążę i przyjście na świat małego człowieka, ale i... Mają do czynienia z różnymi, dziwnymi zdarzeniami. Chcecie wiedzieć z jakimi?
Piotr, który zajmuje się leczeniem i prowadzeniem ciąż kobiet na Śląsku w rozdziale poświęconym jego osobie opowiedział o zdarzeniu, które miało miejsce podczas nocnego dyżuru. 

"Przez jakiś czas miałem dyżury w pogotowiu. Kiedyś, o trzeciej, czwartej nad ranem, otwierają się drzwi, patrzę nikogo nie ma. Mówię do pielęgniarki: „Niech pani zobaczy, co się dzieje”. Ona wygląda i krzyczy przerażona: „O Jezu, leżą na podłodze!”. Ludzie z pierwszych stron gazet: znana aktorka i równie znany aktor. On prosi: „Panie doktorze, niech pan jej to wyjmie. To ja jej wsadziłem”. I wyciągnąłem z pochwy kieliszek do wódki"
 


Z kolei Izabela Falkowska, która na co dzień pracuje w Szpitalu Klinicznym im. Ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie wyjawiła, jaka sytuacja na zawsze wyryła się w jej pamięci. 

Izba przyjęć. Ostry stan zapalny u pacjentki, młodej dziewczyny. Razem z nią jest jej matka. Szybka decyzja, wypisanie recepty, po czym tekst mamusi: „Czy mógłby pan przepisać jeszcze jedno opakowanie, bo mamy tego samego partnera seksualnego?”

No cóż...


Ginekolog Joanna, która również jest pracownikiem warszawskiego szpitala klinicznego opowiedziała o tym z jakim brakiem odpowiedzialności styka się w swojej pracy. 

"W tamtym roku przyjechała do kliniki pacjentka, która nie wiedziała, że jest w ciąży, a była w dwudziestym ósmym tygodniu. Dziecko miało powyżej tysiąca gramów. Jej chłopak stoi pod porodówką, oburzony, że nikt go o niczym nie informuje, więc mu mówię: „Pana dziewczyna jest w ciąży, będziemy rodzić”. „Aha – odpowiada. – A czy dziecko jest zdrowe?”. „Dlaczego pan pyta?” „Bo gdybym wiedział o ciąży, tobyśmy tak nie imprezowali”
 

 
Osoby, które zdecydowały się na pracę w zawodzie ginekologa na każdym kroku podkreślają, że jest to zawód, w którym trzeba być osobą silną psychicznie. 

W gabinecie. Pacjentka z silnymi upławami. Smród okropny. Musiałam otworzyć okna. Delikatnie ją pytam: „Nie przeszkadza pani ten zapach?”. A ona: „Trochę przeszkadza, ale mąż tak lubi”
 

Prof. dr hab. med. Romuald Dębski, szef Kliniki Ginekologii i Położnictwa CKMP w Szpitalu Bielańskim w rozmowie z autorką książki opowiedział o dość dziwnej i martwiącej konwersacji telefonicznej z jedną ze swoich pacjentek.

"Młoda kobieta dzwoni i mówi, że zaszła w ciążę. Super, moje gratulacje. „Ale zaszłam w tę ciążę w czasie stosunku przerywanego”. „Proszę pani, to nie jest najlepsza metoda antykoncepcji” – odpowiadam. „Panie doktorze, czy jeśli mieliśmy stosunek przerywany, to dziecko urodzi się w całości?”. Ona nie żartowała."
 

 
Najdziwniejsze jednak jest to, co można znaleźć podczas badania w... kobiecej pochwie. W ciele jednej z pacjentek natrafiono na plik banknotów 100 dolarowych. Do gabinetu ginekologicznego przyszła ze swoim szefem, który zażądał, aby wyjmowanie pieniędzy odbyło się w jego obecności. Ponadto ginekolodzy natrafiali na koraliki, kawałki banana, końcówki od dezodorantów czy... żarówki. 

Czy tylko nas przeraża to, co jest opisane w tej książce? My jesteśmy wstrząśnięci!



źródło: popularne.pl  I  fotografie: popularne.pl
 
Udostępnij na Facebooku