Były Weroniki Rosati w końcu usłyszał zarzuty znęcania się psychicznego i fizycznego!

Małgorzata
8 miesięcy temu
Były Weroniki Rosati w końcu usłyszał zarzuty znęcania się psychicznego i fizycznego!
FB Udostępnij na Facebooku
Weronika Rosati jakiś czas temu przyznała publicznie, że była ofiarą znęcania się psychicznego oraz fizycznego. Jej były partner, Robert Śmigielski, z którym ma dziecko wielokrotnie ranił ją w ten sposób. 6 grudnia 2019 roku mężczyźnie postawiono zarzuty.
Na początku tego roku aktorka, Weronika Rosati udzieliła odważnego i wywołującego kontrowersje wywiadu "Wysokim Obcasom." To właśnie na łamach tej gazety Rosati przyznała, że były partner znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. 

"Uderzał wielokrotnie. W twarz, w rękę. Uderzył mnie też, jak byłam w zaawansowanej ciąży, a potem, gdy trzymałam córeczkę na rękach" - mówiła o znanym ortopedzie, Robercie Śmigielskim.

 

Lekarz widzi to jednak zupełnie inaczej i zaprzeczył, że to co mowi Rosati jest prawdą.

"Nie uderzyłem Weroniki, ani kiedy była w ciąży, ani po porodzie, czy też tym bardziej, kiedy trzymała na rękach Elę. Często dochodziło między nami do kłótni, w trakcie których z obu stron padało wiele gorzkich, mocnych słów. Nasz związek miał wysoką temperaturę. Równie nieprawdziwe są zarzuty dotyczące przemocy ekonomicznej. Dysponowaliśmy wspólnym kontem, zasilanym wyłącznie z moich przychodów" - przekonywał. 


Aktorka postanowiła złożyć zawiadomienie do prokuratury. Śledczy zbadali dokładnie sprawę i przez kilka miesięcy zbierali materiały. 6 grudnia przez sześć godzin prokuratura przesłuchiwała Roberta Śmigielskiego. Pod koniec postawiono mu zarzuty fizycznego i psychicznego znęcania się nad Rosati, za co grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. 

"Prokurator ogłosił Robertowi Ś. zarzut fizycznego i psychicznego znęcania się nad pokrzywdzoną. Jest to przestępstwo zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i przedstawił własną wersję przebiegu relacji z pokrzywdzoną. Będzie kontynuował składanie wyjaśnień na kolejnym wyznaczonym terminie przesłuchania" - powiedział w rozmowie z dziennikarzem "Faktu" prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. 

Po wyjściu z sali przesłuchań ortopeda nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Poprosił tylko, aby używać jego pełnego imienia oraz nazwiska i wyraził zgodę na publikację swojego wizerunku.  



 


źródło: pomponik.pl  I  fotografie: pomponik.pl, superexpress.pl



 

 
 
Udostępnij na Facebooku